Marek Harny „Dziecko września” z tarnowskim wątkiem…

Kolejna świetna powieść tego autora. Okres II wojny światowej – historia ciągle żywa. Naznaczona zarówno chwałą, heroizmem jak i bólem, rozpaczą, śmiercią czy poniżeniem za sprawą bezlitosnych oprawców. To traumatyczne przeżycia i ich nieodwracalne skutki. Wojenne piętno, które namaściło wiele zwykłych ludzi, zmieniając ich życie często zmuszając do dokonywania najtrudniejszych życiowych wyborów. To historie, które trzeba poznać, bo nawet upływ czasu stawia je w rzędzie tych niezwykle ważnych … dla nas wszystkich.
Stąd, Harny kolejny raz powraca do tematyki wojennej, gdyż jak sam napisał uczynił to z pobudek osobistych, bo odradza się zainteresowanie tematem, także w nowych pokoleniach. Jak również po to, żeby nie być skazanym wyłącznie na cudze narracje, niekiedy idiotyczne. I trudno jest się z tym nie zgodzić.
Warto też dodać, iż w powieści „Dziecko września” odnajdziemy także wątek tarnowski.
L. J
W skrócie – z okładki
Adam został poczęty 1 września 1939 roku, kiedy jego ojciec Andrzej Borowy był już w drodze na front, a następnego dnia poległ pod Pszczyną w masakrze polskich batalionów, rozjechanych przez niemieckie czołgi.
Od tej pory Teresa Borowa prowadziła prywatną wojnę z Hitlerem, Stalinem i całym światem, nie wyłączając własnej rodziny, walcząc najpierw o urodzenie, a potem ocalenie syna. Toczyła ją w rodzinnym Tarnowie, gdzie został aresztowany i wywieziony do Oświęcimia jej ojciec, w okupowanym Krakowie, gdzie trafiła do obozu w Płaszowie, w partyzanckiej ziemiance w Gorcach, gdzie mały Adaś omal nie padł ofiarą polskiego policjanta, wreszcie, już po wojnie, w odebranym Niemcom Zabrzu, gdzie nowi władcy zaprowadzili nowy „porządek”.
Po latach Adam stara się uporać z upiorami dawnego życia i wybrać własną drogę.
Tłem dla losów Adama i jego matki są mniej znane, niekiedy przemilczane fragmenty naszej historii, wymykające się jednoznacznym ocenom ludzkie postawy, które determinują dramatyczne wybory, przed jakimi stają bohaterowie.

Post Author: kadr